ludzie odnajdują się w prostej metaforze
lecz czy metaforą można nazwać zwyczajną komplikacje
nieodkrytą przestrzeń naszego umysłu
zatajoną imaginacje naszego osobistego wnętrza
jak głęboko sięga metafora naszego ciała
czy przychyla się do komplikacji słowa
już milcze
zanurzając się w okazałej ilości fruwających myśli
jak motyle
osiadające na płatkach kwiatu
lecz czy metaforą można nazwać zwyczajną komplikacje
nieodkrytą przestrzeń naszego umysłu
zatajoną imaginacje naszego osobistego wnętrza
jak głęboko sięga metafora naszego ciała
czy przychyla się do komplikacji słowa
już milcze
zanurzając się w okazałej ilości fruwających myśli
jak motyle
osiadające na płatkach kwiatu
Tagi:
refleksja
03.01.2010 o godz. 13:28
komentuj (0)
dziś jestem chaosem
chaosem w szkliście połyskliwym oknie
zamykam oczy
obracam się w ciemnej przestrzeni
wystarczy kropla wyobraźni
żeby zanurzyć się w lazurowej wodzie
siedzieć na grzbiecie jednorożca
czy trwać w niekończącym się pocałunku
imaginacja mnie zawodzi
błądzi we mnie tylko to jedno
to hasło
chaos
jak określić chaos
czy ma on swój koniec i początek
czy jest wysoki czy niski
jest moim cieniem
chaos jest we mnie
to burdel w mojej głowie
zamknięty w torebce mózgu
razem z nieużywaną szminką i lakierem do paznokci
nie jestem kobietom
jestem tylko jej zarysem
zarysem który nigdy nie będzie piękny
chaosem w szkliście połyskliwym oknie
zamykam oczy
obracam się w ciemnej przestrzeni
wystarczy kropla wyobraźni
żeby zanurzyć się w lazurowej wodzie
siedzieć na grzbiecie jednorożca
czy trwać w niekończącym się pocałunku
imaginacja mnie zawodzi
błądzi we mnie tylko to jedno
to hasło
chaos
jak określić chaos
czy ma on swój koniec i początek
czy jest wysoki czy niski
jest moim cieniem
chaos jest we mnie
to burdel w mojej głowie
zamknięty w torebce mózgu
razem z nieużywaną szminką i lakierem do paznokci
nie jestem kobietom
jestem tylko jej zarysem
zarysem który nigdy nie będzie piękny
Tagi:
chaos
moralnie niepojęte
jak serce potrafi zmienić człowieka
wystarczy jedno jego spojrzenie
a przeszywa mnie tak głęboko
że całe zło we mnie tkwiące od zawsze
zapomina o tym jak strasznie jest złe
opada ta stalowa pokrywa
uderzając z hukiem o ziemię
płonie we mnie niepojęty ogień
którego płomienie rozchodzą się po całym moim ciele
każde słowo
które on wydobywa z ust swoich
zatacza się wokół moich warg
wpada do ucha
łaskocze moje ciało od wnętrza
każde jego słowo jest piękną melodią
we mnie
piosenką
o tym jak bardzo go kocham
jak serce potrafi zmienić człowieka
wystarczy jedno jego spojrzenie
a przeszywa mnie tak głęboko
że całe zło we mnie tkwiące od zawsze
zapomina o tym jak strasznie jest złe
opada ta stalowa pokrywa
uderzając z hukiem o ziemię
płonie we mnie niepojęty ogień
którego płomienie rozchodzą się po całym moim ciele
każde słowo
które on wydobywa z ust swoich
zatacza się wokół moich warg
wpada do ucha
łaskocze moje ciało od wnętrza
każde jego słowo jest piękną melodią
we mnie
piosenką
o tym jak bardzo go kocham
Tagi:
♥
to on
zabrał mnie wczoraj tam
sufit uginał się od zwisłych gwiazd
tańczących wśród nas
stanąl w rozpiętej czarnej koszuli
prawdziwy bóg sexu
me nogi jak z waty
szybko ugięły się pod ciężarem ciała
zaćpana jego zapachem odpłynęłam
z nim czas płynie tak szybko
lecz pięknie
wszystko usłane jest różami
i nie ma trującej me nozdrza lawendy
życie jest tęczą na błękitnym niebie
a ja huśtam na zawieszonej na niej pozłacanej linie
nie cierpię lawendy
zabrał mnie wczoraj tam
sufit uginał się od zwisłych gwiazd
tańczących wśród nas
stanąl w rozpiętej czarnej koszuli
prawdziwy bóg sexu
me nogi jak z waty
szybko ugięły się pod ciężarem ciała
zaćpana jego zapachem odpłynęłam
z nim czas płynie tak szybko
lecz pięknie
wszystko usłane jest różami
i nie ma trującej me nozdrza lawendy
życie jest tęczą na błękitnym niebie
a ja huśtam na zawieszonej na niej pozłacanej linie
nie cierpię lawendy
Tagi:
♥
maluje w twym umyśle złotą kreske
zanurzam pędzel w płynnej farbie
sklejam stare pergaminy
pachnące paloną kawą
aromat unosi się do góry
szybuje między ludźmi
wodzi i łaskocze ich nosy
dotarli do mnie już
a teraz
krytykują me dzieła
zanurzam pędzel w płynnej farbie
sklejam stare pergaminy
pachnące paloną kawą
aromat unosi się do góry
szybuje między ludźmi
wodzi i łaskocze ich nosy
dotarli do mnie już
a teraz
krytykują me dzieła
Tagi:
sztuka
zobaczyłam ją i
i stało się to złe
choć ona była dobrem
wiruję
wciąga mnie na dno
dotykam go
jest ostre
kłuje
rani mnie
obracam się wśród miliona myśli
żołądek wciaga mi wątrobe i płuca
już cała drże
robi się zimno
zamiast stóp mam dwa lodowe sople
skręca mi kark
jak szybko zmieniają się nastroje
to przez te kolory
to one mieszają mi w oczach
to one są złe
źle mówię
świat szary byłby koszmarem
i stało się to złe
choć ona była dobrem
wiruję
wciąga mnie na dno
dotykam go
jest ostre
kłuje
rani mnie
obracam się wśród miliona myśli
żołądek wciaga mi wątrobe i płuca
już cała drże
robi się zimno
zamiast stóp mam dwa lodowe sople
skręca mi kark
jak szybko zmieniają się nastroje
to przez te kolory
to one mieszają mi w oczach
to one są złe
źle mówię
świat szary byłby koszmarem
Tagi:
melancholia
dopadła mnie chwila niczego
myślę o galopie koni
jaka ja jestem nudna
tak sądze
siedzę
wiatr we mnie wieje
rozwiewa ścięte dziś włosy
choć wcale im nie ubyło
jestem w szklanej kuli
czekam na dalszą przyszłość
chciałabym zrobić coś z życiem
w życiu
dla życia
zaplote mu warkocze
i tak cię to nie obchodzi
jestem niczym wśród niczego
stoję jak cień
pod wysokim drzewem
to ono zasłania mi słońce
myślę o galopie koni
jaka ja jestem nudna
tak sądze
siedzę
wiatr we mnie wieje
rozwiewa ścięte dziś włosy
choć wcale im nie ubyło
jestem w szklanej kuli
czekam na dalszą przyszłość
chciałabym zrobić coś z życiem
w życiu
dla życia
zaplote mu warkocze
i tak cię to nie obchodzi
jestem niczym wśród niczego
stoję jak cień
pod wysokim drzewem
to ono zasłania mi słońce
Tagi:
imaginacja
znów się odzywasz imaginacjo
usiądź koło mnie idiotko
szarpiesz me oczy
cóż na to poradzić mogę
że widzę
sufit pęka
on upada
uderza tak ciężko
strumienie niebieskiej rosy
jak tej porannej
co na słodkich źdźbłach traw się kołysze wypływa
pokaleczony on leży bez ruchu
a ja przelewam to na papier w mej książce
spokojnie aniele
jeszcze chwile
opisze dokładnie
co widzę
bądź widzieć chcę
w wyobraźni
a teraz odejdź idiotko
boli mnie już dłoń od pisania
usiądź koło mnie idiotko
szarpiesz me oczy
cóż na to poradzić mogę
że widzę
sufit pęka
on upada
uderza tak ciężko
strumienie niebieskiej rosy
jak tej porannej
co na słodkich źdźbłach traw się kołysze wypływa
pokaleczony on leży bez ruchu
a ja przelewam to na papier w mej książce
spokojnie aniele
jeszcze chwile
opisze dokładnie
co widzę
bądź widzieć chcę
w wyobraźni
a teraz odejdź idiotko
boli mnie już dłoń od pisania
Tagi:
imaginacja
siedzę
myślę
on wrócił
dziś słyszę tylko ptaki
ich głosy falują w mej głowie
jak morze i jego fale bijące o brzegi
jeszcze śpię
śpi dusza moja
a ciału daleko jeszcze do normalności
włosy kłócą się ze mną
od kąd tylko ujrzały światło dzienne
plączą się w długie wstążki
i opadają z ramion
w gardle tłumione przez jedzenie echo
porannego pocałunku
nie chce umilknąć
on daje mi szczęście
myślę
on wrócił
dziś słyszę tylko ptaki
ich głosy falują w mej głowie
jak morze i jego fale bijące o brzegi
jeszcze śpię
śpi dusza moja
a ciału daleko jeszcze do normalności
włosy kłócą się ze mną
od kąd tylko ujrzały światło dzienne
plączą się w długie wstążki
i opadają z ramion
w gardle tłumione przez jedzenie echo
porannego pocałunku
nie chce umilknąć
on daje mi szczęście
Tagi:
♥
jestem jak opętana
jak długo jeszcze każesz mi czekać w tej pustce
godzina
dwie
gardło ściska mi już niewidzialna wstążka
myślalam że przetrwam
że dam radę
że ten zapach nigdy się nie ulotni
a tu
nie ma cię
myślałam że będziesz już
pod domem moim na swym srebrnym rumaku
rumaka maniaku
przytłaczają mnie te zwisłe z nieba sufitowe chmury
a powinny ze mną szybować
i we mnie
nie chcą
one mnie nie chcą
nie lubią
nie mają
ty mnie masz
ty zły i niedobry
o ja paskudna tak źle o tobie mówię
wstydź się
przecież czekasz
przecież kochasz
przecież masz
jaźni ma ty we mnie błądzisz
jak długo jeszcze każesz mi czekać w tej pustce
godzina
dwie
gardło ściska mi już niewidzialna wstążka
myślalam że przetrwam
że dam radę
że ten zapach nigdy się nie ulotni
a tu
nie ma cię
myślałam że będziesz już
pod domem moim na swym srebrnym rumaku
rumaka maniaku
przytłaczają mnie te zwisłe z nieba sufitowe chmury
a powinny ze mną szybować
i we mnie
nie chcą
one mnie nie chcą
nie lubią
nie mają
ty mnie masz
ty zły i niedobry
o ja paskudna tak źle o tobie mówię
wstydź się
przecież czekasz
przecież kochasz
przecież masz
jaźni ma ty we mnie błądzisz
Tagi:
♥
jestem jak prześwietlona promieniami Rentgena skóra
on wraca
już dziś
miliony puszystych kłębów przewraca mi się w żołądku
nic nie zjem
chcę być dla niego szczupła
ale czy wystarczy mi jego zapachu
sprawdzam płuca
jeszcze przy brzegach ścianek krążą drobne obłoczki
czy przeżyje jeszcze parę tych godzin
dam radę
muszę
dla niego warto
czuję jak moja tęsknota rozbija się
na miliony drobnych kawałków
a gdy go ujrzę wypłynie
tylko żeby nie zalać mu koszuli
a jak zaleję
i tak powie że kocha
on wraca
już dziś
miliony puszystych kłębów przewraca mi się w żołądku
nic nie zjem
chcę być dla niego szczupła
ale czy wystarczy mi jego zapachu
sprawdzam płuca
jeszcze przy brzegach ścianek krążą drobne obłoczki
czy przeżyje jeszcze parę tych godzin
dam radę
muszę
dla niego warto
czuję jak moja tęsknota rozbija się
na miliony drobnych kawałków
a gdy go ujrzę wypłynie
tylko żeby nie zalać mu koszuli
a jak zaleję
i tak powie że kocha
Tagi:
♥
myślę więc tonę
co zrobić gdy przepełnia cię tęsknota
a z drugiej strony musisz być odważny
ktoś inny cię chce
cię ma
cie potrzebuje
a ty musisz mu pomóc
ma tylko ciebie
ale tęsknie
myśleć nie mogę
jestem tylko drobną pistacją
w świecie pełnym fistaszków
orzechów włoskich i wielkich orzechów kokosowych
{włoskie mnie zabijają
mam uczulenie}
gdzie podziało się to moje kochanie
to drobne ja
kiedy wróci
i znów nad sobą się użalam
a nie nad losem tej ważnej
jedynej osoby w prawdziwej przyjaźni
czy prawdziwej
z pewnością wielce oddanej czasami
czy szczerej
dlaczego się nad tym zastanawiasz idiotko
cierpienie jej jest zbyt częste
okrutne
znów jaźnie rozdwajam o ja nie madra
czy przez niego na niczym się skupić już nie mogę
co zrobić gdy przepełnia cię tęsknota
a z drugiej strony musisz być odważny
ktoś inny cię chce
cię ma
cie potrzebuje
a ty musisz mu pomóc
ma tylko ciebie
ale tęsknie
myśleć nie mogę
jestem tylko drobną pistacją
w świecie pełnym fistaszków
orzechów włoskich i wielkich orzechów kokosowych
{włoskie mnie zabijają
mam uczulenie}
gdzie podziało się to moje kochanie
to drobne ja
kiedy wróci
i znów nad sobą się użalam
a nie nad losem tej ważnej
jedynej osoby w prawdziwej przyjaźni
czy prawdziwej
z pewnością wielce oddanej czasami
czy szczerej
dlaczego się nad tym zastanawiasz idiotko
cierpienie jej jest zbyt częste
okrutne
znów jaźnie rozdwajam o ja nie madra
czy przez niego na niczym się skupić już nie mogę
Tagi:
refleksja
dno
na dnie krople tak okrągłe
odległe ode mnie
nie padły z oczu moich
ona płacze
ona znów usycha
chcąc ją unieść jednak opadam
znów mi to robi
czy grzeszy
ja wiem że zgrzeszyła
choć nikt z jej twarzy tego nie odczyta
zamyka się
składa swe skrzydła
a ludzie czekają aż rozbłysną najczystszą abstrakcją
kolory kolory kolory
jak odnaleźć w niej uśmiech
piękno jej osoby
namalować białą kredką paletę tęczy ogromną
która przeniknie jej serce
chciałabym
wtedy była by znów szczęśliwa
była by Paulą
a nie Julią
żegnaj Julio i zabierz ze sobą Romea
na dnie krople tak okrągłe
odległe ode mnie
nie padły z oczu moich
ona płacze
ona znów usycha
chcąc ją unieść jednak opadam
znów mi to robi
czy grzeszy
ja wiem że zgrzeszyła
choć nikt z jej twarzy tego nie odczyta
zamyka się
składa swe skrzydła
a ludzie czekają aż rozbłysną najczystszą abstrakcją
kolory kolory kolory
jak odnaleźć w niej uśmiech
piękno jej osoby
namalować białą kredką paletę tęczy ogromną
która przeniknie jej serce
chciałabym
wtedy była by znów szczęśliwa
była by Paulą
a nie Julią
żegnaj Julio i zabierz ze sobą Romea
Tagi:
melancholia
Wyimaginowana przestrzeń
objęta kłębem pomarszczonego mózgu
Słychać brzęki monologu
który obija się o brzegi czterech ścian pokoju
zamknięta w pustej tesknocie mojego serca
z wyrytym na czole pytaniem
które z każdym przełknięciem śliny
utyka mi w przełyku
Źrenice jako szpilki osadzone pośrodku tęczówki
straciła ona swój blask
wzdycham
kończy mi się TWÓJ zapach
nie mam już czym oddychać
wytrzymaj kobieto do jutra...
objęta kłębem pomarszczonego mózgu
Słychać brzęki monologu
który obija się o brzegi czterech ścian pokoju
zamknięta w pustej tesknocie mojego serca
z wyrytym na czole pytaniem
które z każdym przełknięciem śliny
utyka mi w przełyku
Źrenice jako szpilki osadzone pośrodku tęczówki
straciła ona swój blask
wzdycham
kończy mi się TWÓJ zapach
nie mam już czym oddychać
wytrzymaj kobieto do jutra...
Tagi:
imaginacja


